Wielki krokami zbliżał się mój debiut na ławce trenerskiej "Pasów". Sparingi przemawiały na naszą korzyść. Jednak liga to liga. Najbardziej obwiałem się słabego zgrania drużyny. W końcu nadszedł ten dzień. Stadion był wypełniony niespełna 2600 widzów, którzy mieli nadzieję zobaczyć zwycięstwo miejscowych. Mają nadzieją, że"Cracovia" nawiążę do swoich najlepszych chwil, kiedy grała z Józefem Kałużą i Stefanem Mielechem.
Przed spotkaniem wyszedłem na murawę i chłonąłem na nowo historię tego miejsca. Stadion został wybudowany już w 1912 roku. Liczył skromnie, jak na nasze czasy 300 miejsc siedzących na jednej trybunie. Na nasypach ustawiali się pozostali kibice. Był pierwszym stadionem, który był własnością klubu. W wyniku powodzi w 1925 roku stadion otrzymał kształt, który istnieje do dnia dzisiejszego. Niestety w wyniku pożaru, dnia 16.XII.1963 roku przestała istnieć zabytkowa trybuna. Dnia 31.X.1991 roku stadion powrócił do swojej pierwszej nazwy - Stadion imienia Marszała Józefa Piłsudskiego. Po II WŚ miał nadane imię przedwojenngo Prezesa PZPN i "Cracovii" dra Edwarda Cetnarowskiego, po śmierci Jana Pawła II nieudolnie nadano mu imię Wielkiego Polaka.
Kibice na stadionie zobaczyli ciekawe widowisko. Mistrzowi Polski nie udało się z nami wygrać. Moi zawodnicy pokazali, że drzemią w nich spore możliwości. Popełnili kilka błędów związanych z brakiem koncentracji. Generalnie debiut ligowy muszę uznać za udany.
Rezultat
środa, 30 kwietnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)